Spotkanie rozpoczęło się od wyraźnej przewagi mistrzów Polski. Lublin grał pewnie, skutecznie i szybko narzucił tempo, z którym Barkom miał problem. Kilka błędów wymusiło na trenerze lwowian dwie szybkie przerwy, ale nie zmieniło to losów pierwszej partii. Lublin wygrał ją 25:19 i objął prowadzenie 1:0.

Druga odsłona przyniosła zupełnie inną historię. Barkom wyszedł na parkiet bardziej skoncentrowany i odważniejszy. Już na początku było 1:1, a później doszło do siatkarskiej wymiany punkt za punkt. W 53. minucie Barkom objął prowadzenie 17:16, co rozgrzało trybuny. Lublin jednak szybko odpowiedział, doprowadził do wyrównania, a w końcówce wykorzystał doświadczenie. Mistrzowie wygrali 25:23 i prowadzili już 2:0.
Trzecia partia była najbardziej widowiskową częścią meczu. Lublin zdobył pierwszy punkt, ale Barkom nie pozwolił rywalom się rozpędzić. W 78. minucie pada remis, chwilę później lwowianie wychodzą na prowadzenie. Końcówka była nerwowa i przedłużała się, bo obu drużynom brakowało jednego punktu do domknięcia seta. Ostatecznie Barkom wykorzystał szansę i zwyciężył 28:26, przywracając emocje w meczu i zmuszając gości do większej czujności.
Czwarta partia rozpoczęła się obiecująco dla Barkomu, który zdobył pierwszy punkt. Przez pierwsze minuty gra była wyrównana, jednak w okolicach 107. minuty Bogdanka LUK Lublin odskoczył na dwa punkty. Mistrzowie Polski zaczęli kontrolować przebieg seta. Barkom walczył, próbował jeszcze odwrócić losy meczu, ale rywale grali z większym spokojem. Lublin wygrał 25:20 i tym samym całe spotkanie 3:1.

To było dobre, dynamiczne widowisko. Barkom-Kazhany Lwów udowodnił, że potrafi postawić się najlepszym w lidze i nie oddaje pola bez walki. Zespół z Lublina potwierdził klasę mistrzów, ale musiał na zwycięstwo solidnie zapracować.
Kibice w Elblągu dostali wszystko, czego można oczekiwać od ligowego meczu: tempo, emocje, zwroty akcji i walkę do ostatniej piłki.





Zobacz także konferencje władz Elbląga przed meczem:












Napisz komentarz
Komentarze