Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dzień Zaduszny. Drugi dzień listopada oczami tradycji i współczesności

Drugi listopada nie błyszczy jak Wszystkich Świętych. Nie ma tłumów, korków, sprzedawców zniczy stojących przy każdej bramie cmentarza. Ten dzień jest jak cisza po rozmowie – zostają tylko myśli. I właśnie wtedy zadajemy sobie pytanie: czy jeszcze pamiętamy, czy tylko wspominamy z obowiązku?
Dzień Zaduszny. Drugi dzień listopada oczami tradycji i współczesności

Zwyczaj ten narodził się ponad tysiąc lat temu, ale bardzo wcześnie zapuścił korzenie właśnie u nas, w Polsce. Już w średniowieczu w kościołach odprawiano wtedy specjalne nabożeństwa za dusze zmarłych, a lud wierzył, że tej nocy cmentarze „otwierają się” i dusze wracają, by być bliżej swoich domów. Na wsiach zostawiano okruszek chleba na parapecie i zapalano świecę w oknie, żeby zmarli nie błądzili w ciemności. Czy to tylko dawne wierzenia? A może nadal robimy to samo, tylko inaczej? Czy zapalony znicz nie jest takim właśnie światłem dla tych, których już nie ma?

Polacy zawsze mieli w sobie coś z ludzi pamięci. Nawet w czasach zaborów, wojen, komunizmu – cmentarze były miejscem, gdzie można było spotkać się nie tylko ze zmarłymi, ale też z historią. Ile razy staliśmy przy starym pomniku żołnierzy albo przy grobie kogoś, kogo nie znaliśmy, a jednak przez chwilę czuliśmy coś więcej niż tylko smutek? Czy to nie jest piękne, że w naszym kraju pamięć potrafi przetrwać więcej niż kamień?

Dziś Zaduszki wyglądają inaczej niż sto lat temu, ale sens wciąż jest ten sam. Rano w kościołach odprawiane są msze za zmarłych, wieczorem niektóre rodziny idą jeszcze raz na cmentarze – już bez tłumów i gwaru. Groby migoczą setkami płomyków, liście szeleszczą pod butami. Ktoś poprawia kwiaty, ktoś inny tylko stoi w ciszy. Może myśli: czy powiedziałem „kocham” wystarczająco często? Czy zdążyłam podziękować? Czy oni wiedzieli, że są ważni?

A może wcale nie trzeba być na cmentarzu, by pamiętać? Może wystarczy chwila przy stole, zapach herbaty i wspomnienie: „pamiętasz, jak dziadek opowiadał…?”. Coraz częściej młodzi ludzie mówią: „nie chodzi się na grób, tylko do osoby”. Czy to brak szacunku, czy może po prostu inna droga do tego samego miejsca?

Żyjemy szybciej niż nasi przodkowie. Czasem wydaje się, że na zadumę już nie ma miejsca w kalendarzu. Ale może warto zadać sobie pytanie: czy pamięć o zmarłych to tylko tradycja, czy raczej lustro – w którym widzimy, kim jesteśmy?

Polski Dzień Zaduszny nie jest świętem smutku. Jest świętem pamięci. A pamięć to forma miłości, która nie kończy się na słowie „żegnaj”.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Elb. 02.11.2025 14:09
Dlaczego dziś parkingi są pozamykane przy starej Dębicy. Czy to celowe działanie służb.

Reklama