Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zdrowie w planie lekcji – potrzebne czy zbędne? Dyskutujmy [ANKIETA]

Od września w planach lekcji dzieci pojawił się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Jedni mówią: wreszcie! Drudzy pytają: po co? Dyskusja rozgrzewa cały kraj, a i w Elblągu coraz częściej słyszy się głosy, że temat zdrowia w szkole to nie fanaberia, tylko konieczność. Ale czy wszyscy są na to gotowi?
Zdrowie w planie lekcji – potrzebne czy zbędne? Dyskutujmy [ANKIETA]

Źródło: canva

W polskich szkołach sporo się zmienia. Nowa matura, nowy system egzaminów, teraz jeszcze… edukacja zdrowotna. Przedmiot, który ma zastąpić dobrze znane „Wychowanie do życia w rodzinie”. Niby nic wielkiego – godzina w tygodniu, nieobowiązkowa, decyzja w rękach rodziców. A jednak temat wywołał lawinę emocji.

Zwolennicy biją brawo. Bo w końcu ktoś zauważył, że uczniowie nie żyją w próżni. Mają problemy ze stresem, z emocjami, z życiem w sieci. Potrafią rozwinąć tysiąc filtrów na TikToku, a często nie wiedzą, jak radzić sobie z hejtem czy uzależnieniami. Edukacja zdrowotna ma dać im narzędzia – od zdrowego jedzenia, przez kondycję psychiczną, aż po relacje i bezpieczne korzystanie z internetu. Brzmi rozsądnie.

Ale krytycy? Oj, ci też mają swoje racje. Kościół alarmuje, że to zagrożenie dla tradycyjnych wartości, rodzice martwią się, że dzieci usłyszą na lekcjach więcej o seksie niż w domu, a nauczyciele… cóż, oni znów dostali na głowę coś nowego, co trzeba zmieścić w i tak napiętym planie. Chaos w organizacji zajęć gwarantowany.

I tu pojawia się pytanie: czy nie za dużo tej rewolucji na raz? Bo choć intencje wydają się słuszne, to polska szkoła nie jest laboratorium, w którym można dowolnie mieszać programami. Dzieci nie mają czasu być królikiem doświadczalnym.

A jak na to patrzy Elbląg? Nasze miasto od lat stawia na profilaktykę i zdrowie. W podstawówkach prowadzono akcje o zdrowym odżywianiu, uczelnia włączała się w praktyczne warsztaty zdrowotne, a sanepid organizował kampanie antytytoniowe. Można więc powiedzieć, że grunt mamy przygotowany. W rozmowach z mieszkańcami słychać często jedno zdanie: „jeśli ma to pomóc naszym dzieciom radzić sobie w życiu, czemu nie spróbować?”. Choć sceptycy dodają: „byle nie kosztem kolejnej papierologii i niepotrzebnych ideologii”.

Czy więc edukacja zdrowotna to strzał w dziesiątkę, czy kolejna reforma, która skończy się na papierze? Jak zwykle – życie zweryfikuje. Ale jedno jest pewne: zdrowie dzieci to temat, o który warto się spierać.

Ankieta: Czy jesteś za wprowadzeniem nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej – do szkół?
Tak, uważam, że to dobry kierunek
31%   (15 głosów)
Nie, nie widzę w tym sensu
44%   (21 głosów)
Mam mieszane uczucia, trzeba poczekać na efekty
13%   (6 głosów)
To kolejna reforma, która nic nie zmieni
13%   (6 głosów)
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama