Wczoraj, 14 stycznia, do Straży Miejskiej w Elblągu wpłynęło zgłoszenie, które na pierwszy rzut oka mogło brzmieć jak żart. Ktoś poinformował, że w jednym z mieszkań od dłuższego czasu przetrzymywany jest żółw w skrajnie złych warunkach.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Funkcjonariusze szybko przekonali się, że sprawa jest bardzo poważna. Zwierzę przebywało w zbyt małym akwarium, bez ogrzewania, bez odpowiedniej filtracji i bez dostępu do tlenu. W takich warunkach żółw nie tylko nie rozwija się prawidłowo, ale powoli zaczyna chorować i cierpieć.
Okazało się, że jest to żółw żółtobrzuchy – gatunek inwazyjny, który w Polsce podlega ścisłym regulacjom. Choć nie jest rodzimym gatunkiem, prawo nie pozwala na jego dowolne przetrzymywanie. Wwiezienie go do kraju wymaga zgody Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, a jego posiadanie, hodowla czy sprzedaż – zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Jedno jednak jest ważniejsze niż przepisy. Każde zwierzę, niezależnie od gatunku, jest w pełni zależne od człowieka. Bez odpowiednich warunków nie ma szans na zdrowe życie. Brak ciepła, tlenu i czystej wody to dla żółwia wyrok, który nie zabija od razu, ale działa powoli i bezlitośnie.
Ta interwencja pokazuje, jak ważna jest reakcja mieszkańców. Gdyby nie jedno zgłoszenie, nikt nie wiedziałby, że za szybą akwarium ktoś cierpi. Tym razem ktoś zadzwonił. I to wystarczyło, by dać zwierzęciu szansę na lepszy los.
Bo nawet jeśli chodzi o żółwia, obojętność bywa groźniejsza niż brak miejsca w akwarium.



![Tak się bawił ZSIŚiU w Elblągu [FOTO] Tak się bawił ZSIŚiU w Elblągu [FOTO]](https://static2.expresselblag.pl/data/articles/sm-4x3-tak-sie-bawil-zsisiu-w-elblagu-1768636460.jpg)








Napisz komentarz
Komentarze