Kobieta trafiła w sieci na materiał reklamowy, w którym wykorzystano wizerunek prezydenta. Był tam sfabrykowany wywiad i informacja o „pewnej inwestycji” w akcje dużego koncernu paliwowego. Całość wyglądała jak artykuł z wiarygodnego portalu.
68-latka uwierzyła. Wypełniła formularz kontaktowy. Niedługo później zadzwonił do niej „konsultant”. Brzmiał profesjonalnie. Spokojnie tłumaczył zasady inwestowania. Zapewniał o wysokich zyskach.
Od października 2025 roku kobieta regularnie wpłacała pieniądze. Część była z oszczędności. Część z pożyczek. Wzięła dwie, żeby „zwiększyć zysk”. Na ekranie komputera widziała, jak jej konto inwestycyjne rośnie. Liczby się zgadzały. Zyski wyglądały bardzo realnie. Tyle że wszystko było fałszywe. W rzeczywistości pieniądze trafiały prosto do oszustów.
W styczniu 2026 roku 68-latka postanowiła wypłacić swoje pieniądze. I wtedy zaczęły się problemy. Konsultant oznajmił, że aby odblokować wypłatę, musi wpłacić jeszcze 10 tysięcy złotych. To był moment przełomu. Kobieta zorientowała się, że coś jest nie tak i zgłosiła sprawę na policję.
Sprawą zajęli się funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Elblągu oraz Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Jak podkreśla nadkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu, cyberprzestępcy działają bardzo precyzyjnie. Ich reklamy widzą tysiące osób, ale tylko kilka kliknie i uwierzy. To właśnie te osoby stają się celem.
Historie są dopasowane do emocji, wieku i sytuacji życiowej. Mają wyglądać wiarygodnie. I często niestety działają.











Napisz komentarz
Komentarze