Przez niemal dziesięć lat Dawid służył w Straży Granicznej. Jego codziennością była odpowiedzialność za ochronę granicy państwowej i bezpieczeństwo obywateli. Nigdy nie przypuszczał, że przyjdzie dzień, w którym sam będzie potrzebował pomocy.
Przełom nastąpił w październiku 2025 roku. Po wykonaniu gastroskopii lekarze postawili diagnozę – złośliwy rak gruczołowy żołądka.
To był moment, który całkowicie odmienił życie młodego funkcjonariusza i jego najbliższych.
Po rozpoznaniu choroby Dawid rozpoczął intensywne leczenie. Przeszedł chemioterapię, która miała przygotować go do operacyjnego usunięcia żołądka. Wszystko wskazywało na to, że kolejnym etapem będzie zabieg dający szansę na dalszą walkę.
Niestety, tuż przed planowaną operacją wykonano dodatkowe badania – tomografię komputerową oraz laparoskopię zwiadowczą. Wyniki okazały się druzgocące. Lekarze stwierdzili rozległe przerzuty do otrzewnej, co uniemożliwiło przeprowadzenie operacji.
Obecnie 32-latek przechodzi chemioterapię paliatywną. Każdy cykl leczenia oznacza nie tylko próbę zatrzymania rozwoju choroby, ale również zmaganie się z bólem, osłabieniem i skutkami ubocznymi terapii.
Mimo trudnej sytuacji nie traci nadziei. Jak podkreśla, każdego dnia budzi się z jedną myślą – chce żyć.
Największą motywacją jest dla niego rodzina. Czeka na niego żona oraz pięcioletni synek Oliwier. To właśnie dla nich postanowił walczyć o każdą kolejną chwilę.
"Dlatego walczę. Nie dla siebie. Dla nich. Dla kolejnych urodzin mojego syna, wspólnych świąt i wszystkich chwil, które dla wielu są codziennością, a dla mnie stały się największym marzeniem"
- pisze Dawid.
Koszty leczenia nowotworu nie kończą się na świadczeniach finansowanych przez system ochrony zdrowia. Zebrane środki mają zostać przeznaczone między innymi na prywatne konsultacje specjalistyczne, dodatkową diagnostykę, dojazdy do placówek medycznych oraz wydatki związane z terapią i codziennym funkcjonowaniem.

Napisz komentarz
Komentarze