Mecz w Elblągu lepiej rozpoczęły przyjezdne, które od pierwszych minut prezentowały się bardzo pewnie w ofensywie. Kaliszanki skutecznie wykorzystywały błędy Startu, grały szybko i konsekwentnie, a po trzeciej już bramce Anastazji Bondarenko odskoczyły na dwa gole w 7. minucie spotkania. Chwilę później kolejne interwencje Kai Gryczewskiej oraz szybki kontratak wykończony przez Annę Diablo sprawiły, że gospodynie przegrywały już 3:8, co zmusiło je do szybkiego szukania sposobu na odwrócenie niekorzystnego przebiegu meczu.
W końcu niemoc Startu przerwała 16-letnia wychowanka Truso Elbląg Alicja Ratajczyk, dla której była to pierwsza bramka zdobyty w barwach superligowej drużyny. Trafienie młodej zawodniczki dało wyraźny impuls do odważniejszej gry ofensywnej. Od tego momentu gospodynie uporządkowały swoją grę w ataku, zaczęły trafiać między słupki regularnie i potyczka wyraźnie się wyrównała. Rzuty karne skutecznie egzekwowała Klaudia Grabińska, a w 17. minucie gospodynie zmniejszyły dystans do trzech bramek (8:11). Przez kilka kolejnych minut gra obu drużyn nie układała się najlepiej. Ataki często kończyły się niecelnymi rzutami, a jeśli już zawodniczki znajdowały drogę do bramki, na wysokości zadania stawały bramkarki - Kaja Gryczewska po stronie przyjezdnych oraz Małgorzata Ciąćka w ekipie Startu Elbląg. W 26. minucie na 10:12 trafiła Joanna Kozłowska, podtrzymując nadzieje miejscowych kibiców na odrobienie strat jeszcze przed przerwą. Do końca pierwszej części meczu Kaliszankom udało się jeszcze trzykrotnie pokonać defensywę Startu, natomiast gospodynie odpowiedziały dwoma trafieniami i po 30 minutach gry tablica wyników wskazywała 12:15.
Po zmianie stron gospodynie ruszyły do zdecydowanego odrabiania strat. Elblążanki grały z większą determinacją, poprawiły skuteczność i zaczęły częściej wykorzystywać potknięcia rywalek. Gdy na ławkę kar powędrowała Marta Gęga, zawodniczki Startu potrafiły wykorzystać liczebną przewagę. Trafiały raz za razem i gdy do pustej bramki piłkę posłała Tatsiana Pahrabitskaya, było już tylko 16:17. W hali czuć było narastające emocje, a kibice coraz głośniej wspierali swoje zawodniczki. Mogło się wydawać, że za chwilę miejscowe doprowadzą do remisu, jednak zamiast tego Kaliszanki ponownie zdołały odskoczyć na trzy oczka. Przed dalszą utratą bramek elblążanki wielokrotnie ratowała Małgorzata Ciąćka, która popisywała się skutecznymi interwencjami i utrzymywała swój zespół w grze. W końcu padł upragniony dla miejscowych remis - 21:21 - który jeszcze bardziej podgrzał atmosferę w hali. Kolejne akcje toczyły się już w rytmie bramka za bramkę. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyraźnej przewagi i w 53. minucie nadal nie było wiadomo, czy któraś z ekip zdoła zgarnąć komplet punktów w regulaminowym czasie gry, czy o zwycięstwie zadecydują rzuty karne.
Końcówka meczu była bardzo nerwowa i pełna walki o każdy centymetr boiska. W 59. minucie do siatki trafiła Bondarenko i Ruch objął minimalne prowadzenie. Wtedy o przerwę poprosiła trenerka Startu Magdalena Stanulewicz, chcąc dokładnie rozrysować ostatnią akcję swojej drużyny. Po wznowieniu jej zawodniczki popełniły jednak faul ofensywny i straciły piłkę, co skomplikowało sytuację miejscowych. Na 20 sekund przed końcową syreną o czas poprosił trener Ruchu Ivo Vavra, który chciał zaplanować ostatnią akcję swojego zespołu. Jego podopieczne nie zdołały jednak pokonać świetnie dysponowanej tego dnia Małgorzaty Ciącki. Bramkarka Energi Startu natychmiast wznowiła grę i posłała długie podanie do biegnącej do kontrataku Tatsiany Pahrabitskiej. Niestety w tej decydującej akcji nie udało się umieścić piłki w siatce i mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem przyjezdnych 28:29.
Ta porażka sprawia, że losy gry w barażach wciąż pozostają otwarte i rozstrzygną się dopiero w ostatniej, 24. serii ORLEN Superligi Kobiet. Zespół Magdaleny Stanulewicz swoje końcowe spotkanie rozegra na wyjeździe z HC Galiczanka Lwów. Sytuacja w dolnej części tabeli pozostaje bardzo wyrównana, przewaga Energa Start Elbląg nad Sośnica Gliwice wynosi zaledwie jeden punkt, dlatego o końcowym układzie tabeli zdecydują ostatnie spotkania. Zespół z Gliwic swój mecz rozegra 15 kwietnia z TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz, natomiast elblążanki wyjdą na parkiet 19 kwietnia. Wyniki tych spotkań przesądzą o ostatecznych rozstrzygnięciach sezonu i odpowiedzą na pytanie o końcowy układ tabeli.
Najlepszą zawodniczką wtorkowego spotkania i zdobywczynią nagrody MVP została bramkarka Energa Start Elbląg Małgorzata Ciąćka, która rozegrała znakomite zawody. Wielokrotnie ratowała swój zespół w trudnych momentach, popisując się efektownymi interwencjami zarówno z rzutów z drugiej linii, jak i w sytuacjach sam na sam. Jej pewna postawa między słupkami pozwoliła elblążankom pozostać w walce o korzystny wynik aż do ostatnich sekund spotkania i była jednym z kluczowych elementów tak wyrównanego przebiegu meczu.
Dziękujemy wszystkim kibicom za wsparcie i obecność na trybunach. Szczególne podziękowania kierujemy do najmłodszych fanów za niesamowity doping z trybun. Dzieciaki, było Was słychać momentami nawet bardziej niż dorosłych! Ogromne brawa dla przedszkolaków z Przedszkola nr 23 oraz Niepublicznego Przedszkola Bratki w Elblągu za energię, radość i fantastyczną atmosferę, jaką stworzyliście podczas meczu. Dziękujemy, że byliście z nami!
Pomeczowa wypowiedź trenerki Magdaleny Stanulewicz:
🎙️ "No bardzo, bardzo źle. Tak naprawdę pierwszych dziesięć minut wyglądało katastrofalnie. Nie potrafiłyśmy nawet złapać i dobrze podać sobie piłki. W tym czasie zespół z Kalisza zbudował nad nami przewagę i tak naprawdę cały czas goniłyśmy wynik. Powinnyśmy na spokojnie ten wynik przełamać, powinnyśmy wyjść na prowadzenie, ale gdzieś zawodniczki zagubiły założenia meczowe i jest jak jest.
Dziewczyny wiedziały, o co gramy, natomiast to nie jest żadne usprawiedliwienie, że pojawia się stres. To jest sport zawodowy, tutaj presja jest czymś normalnym i trzeba sobie z nią radzić. Zagrałyśmy bardzo źle indywidualnie. Przede wszystkim grałyśmy indywidualnie - nie było w ogóle gry zespołowej, co zresztą poruszamy już od jakiegoś czasu w naszym zespole. Natomiast ciężko jest to wymusić na zawodniczkach w trudniejszych momentach. Widać było, że ktoś bierze piłkę i myśli: „teraz ja coś zrobię”, a przecież na tym ta gra nie polega. To wszystko po prostu nie przyniosło efektów.
Tak, to spotkanie miało bardzo dużą stawkę. Uważam, że byłyśmy dobrze do niego przygotowane, ale te pierwsze dziesięć minut naprawdę wprowadziło zawodniczki w jakiś stan paniki. Nie było w ogóle ataku do bramki, grałyśmy głównie w poprzek boiska, co Kalisz wykorzystywał prostą kontrą, a my często nawet nie wracałyśmy do obrony.
Miałyśmy lepsze fragmenty ale mecz oceniam bardzo źle i jestem bardzo, bardzo niezadowolona z mojej drużyny. Teraz przed nami święta, więc mam nadzieję, że głowy trochę odpoczną i wróci jakiś powiew świeżego powietrza. Do Galiczanki jedziemy walczyć o wszystko."
Energa Start Elbląg – TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz 28:29 (12:15)
Energa Start: Ciąćka, Suliga, Pentek – Grabińska 7, Kuźmińska 6, Masalova 4, Szczepaniak 3, Kozłowska 3, Pahrabitskaya 2, Ratajczyk 1, Tarczyluk 1, Terzić 1, Chwojnicka, Wicik.
Karne: 6/6
Kary: 8 min. (Kuźmińska 4min, Kozłowska, Terzić)
Kalisz: Gryczewska, Fornalczyk – Diablo 7, Bondarenko 5, Widuch 4, Kiprijanovska 4, Jasinowska 2, Gęga 2, Szarkova 2, Bury 1, Doktorczyk 1, Alves Carneiro 1, Trawczyńska, Stokowiec.
Karne: 2/3
Kary: 6 min. (Doktorczyk, Jasinowska, Gęga)
Spotkanie sędziowali: Kuliński Wojciech, Rogala Maciej
Delegat ZPRP: Słowiński Bartosz








![Kierowca zginął na miejscu [ZDJĘCIA] Kierowca zginął na miejscu [ZDJĘCIA]](https://static2.expresselblag.pl/data/articles/sm-4x3-kierowca-zginal-na-miejscu-zdjecia-1774798700.jpg)



Napisz komentarz
Komentarze