Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"]

Dziewięcioletnia Kinga z Malborka trafiła do Szpitala Miejskiego w Elblągu na rutynowy zabieg usunięcia migdałków. Operacja miała być standardową procedurą, jednak szybko przerodziła się w dramat dla dziewczynki i jej rodziny. Sprawą tą zajeła się Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz, reporterka programu "Interwencja", który emitowany jest na antenie Polsatu. Dziś (17.02) była emisja programu z Elbląga.
To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"]

Źródło: Archiwum prywatne/Kadr z programu "Interwencja"

Po zabiegu Kinga była osłabiona i zaczęła wymiotować krwią. Jej mama, pani Kamila, zgłaszała personelowi medycznemu niepokojące objawy, ale dziecko zostało wypisane do domu następnego dnia. Według relacji rodziny, lekarz stwierdził, że wymioty z krwią są możliwe po takim zabiegu.

Stan dziewczynki pogarszał się, więc rodzice zgłosili się do lekarza rodzinnego, który po obejrzeniu dziecka niezwłocznie odesłał ją ponownie do szpitala. W Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu Kinga przeszła kolejną operację, w trakcie której lekarze walczyli o jej życie.

Matka opisała reporterom programu "Interwencja" dramatyczne chwile po wypisie: ogromne ilości krwi, rosnące osłabienie i przerażenie bliskich. Jej starsza córka była świadkiem pogarszającego się stanu Kingi. Rodzina uznała, że pierwsza opieka medyczna była niewystarczająca i niewłaściwa.

"Lewy migdał został pozostawiony w czterdziestu procentach z aktywnym krwawieniem. Tam się zrobił stan zapalny. Lekarz użył takich słów, że gardło miała zmasakrowane, że według niego tej operacji nie robił lekarz, tylko rzeźnik" - wyjaśniała reporterom programu "Interwencja" mama Kingi.

Stanowisko szpitala

Reporterzy programu "Interwencja" byli również w  Szpitalu Miejskim w Elblągu, gdzie była pierwsza operacja Kingi. Co usłyszeli?

- "My jako szpital nie mieliśmy możliwości zapoznania się z dokumentacją medyczną szpitala wojewódzkiego i dokumentacją pana doktora, który stwierdził te rzekome kwestie zdrowotne u dziecka. My nie wiemy, z jakiego powodu to dziecko miało operację, zawsze zdarzają się jakieś powikłania, to jest medycyna" - tłumaczy w rozmowie z "Interwencją" Paweł Guzenda, pełnomocnik Szpitala  Miejskiego im. Jana Pawła II w Elblągu.

- "Z dokumentacji, którą mamy, wynika, że dziecko zostało wypisane z naszego oddziału w stanie ogólnym dobrym. Sprawa jest w prokuraturze, a ja nie jestem specjalistą laryngologii. Oczekujemy oceny specjalisty laryngologii, czy doszło do błędu, czy nie" - mówi reporterom programu "Interwencja" dr Jacek Wójcik, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Elblągu.

Sprawa jest badana przez prokuraturę już od trzech lat. Do czerwca 2024 r. śledczy zgromadzili pełną dokumentację medyczną i przesłuchali świadków. Aktualnie czekają na opinię biegłych, których wydanie wielokrotnie było przesuwane, co według prokuratury wynika ze złożoności sprawy.

Zobacz cały reportaż  programu "interwencja" - kliknij tutaj

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Anonim 30.03.2026 23:05
Prawda jest taka że ten szpital od dawna ma bardzo złą opinię cały czas słyszę że coś spiepszyli tamtejszy oddział położniczy to rzeźnia.Strasznie się boję że w razie jakiegoś wypadku karetka zawiezie mnie tam i żywa z tamtąd nie wyjdę bo "to jest medycyna i powikłania przecież się zawsze jakueś zdażają"ZGROZA

jaa 18.02.2026 09:05
Biedna Dziewczynka, współczuję z całego serca. Ale ciekawe, że doktor ze szpitala wojewódzkiego komuś życie uratował... mam zupełnie odmienne zdanie na jego temat. A ten tekst o rzeźniku to taki standard, bo ten lekarz jest bucem i chamem jakich mało- wygonił mnie z wizyty laryngologicznej bo nie miałem NA PIŚMIE od stomatologa, że mam zdrowe zęby, a jak wiemy przecież każdy stomatolog ZAWSZE PO WIZYCIE WYSTAWIA TAKIE PISMO. Jak Express Elbląg chce afery to polecam zebrać opinie temat tego lekarza

Anna 18.02.2026 16:50
Mieszkam od 2 lat we Frankfurcie, miałam operowane 2 dzieci na Komenskiego. Sa zdrowe, maja sie bardzo dobrze. Tu nie musze chodzic do kinderarzta. Wspolczuje Mamie z Malborka bardzo stresu, ale radze sie przyjrzc 2 dnu tej sprawy, bo od swojej rodziny wiem, ze nie wszystkie opinie o laryngologu sa przyjazne. Ja np niepokazywalabym publicznie dziecka i fotografii dokumentow ze szpitala, bo nie jestem pewna czy to jest legalne w Polsce. Tu np. nie

Reklama