Po zabiegu Kinga była osłabiona i zaczęła wymiotować krwią. Jej mama, pani Kamila, zgłaszała personelowi medycznemu niepokojące objawy, ale dziecko zostało wypisane do domu następnego dnia. Według relacji rodziny, lekarz stwierdził, że wymioty z krwią są możliwe po takim zabiegu.
Stan dziewczynki pogarszał się, więc rodzice zgłosili się do lekarza rodzinnego, który po obejrzeniu dziecka niezwłocznie odesłał ją ponownie do szpitala. W Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu Kinga przeszła kolejną operację, w trakcie której lekarze walczyli o jej życie.
Matka opisała reporterom programu "Interwencja" dramatyczne chwile po wypisie: ogromne ilości krwi, rosnące osłabienie i przerażenie bliskich. Jej starsza córka była świadkiem pogarszającego się stanu Kingi. Rodzina uznała, że pierwsza opieka medyczna była niewystarczająca i niewłaściwa.
"Lewy migdał został pozostawiony w czterdziestu procentach z aktywnym krwawieniem. Tam się zrobił stan zapalny. Lekarz użył takich słów, że gardło miała zmasakrowane, że według niego tej operacji nie robił lekarz, tylko rzeźnik" - wyjaśniała reporterom programu "Interwencja" mama Kingi.
Stanowisko szpitala
Reporterzy programu "Interwencja" byli również w Szpitalu Miejskim w Elblągu, gdzie była pierwsza operacja Kingi. Co usłyszeli?
- "My jako szpital nie mieliśmy możliwości zapoznania się z dokumentacją medyczną szpitala wojewódzkiego i dokumentacją pana doktora, który stwierdził te rzekome kwestie zdrowotne u dziecka. My nie wiemy, z jakiego powodu to dziecko miało operację, zawsze zdarzają się jakieś powikłania, to jest medycyna" - tłumaczy w rozmowie z "Interwencją" Paweł Guzenda, pełnomocnik Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Elblągu.
- "Z dokumentacji, którą mamy, wynika, że dziecko zostało wypisane z naszego oddziału w stanie ogólnym dobrym. Sprawa jest w prokuraturze, a ja nie jestem specjalistą laryngologii. Oczekujemy oceny specjalisty laryngologii, czy doszło do błędu, czy nie" - mówi reporterom programu "Interwencja" dr Jacek Wójcik, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Elblągu.
Sprawa jest badana przez prokuraturę już od trzech lat. Do czerwca 2024 r. śledczy zgromadzili pełną dokumentację medyczną i przesłuchali świadków. Aktualnie czekają na opinię biegłych, których wydanie wielokrotnie było przesuwane, co według prokuratury wynika ze złożoności sprawy.
![To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"] To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"]](https://static2.expresselblag.pl/data/articles/xl-to-mial-byc-rutynowy-zabieg-9-letnia-kinga-walczyla-o-zycie-reportaz-programu-interwencja-1771343301.jpg)


![To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"] To miał być rutynowy zabieg. 9-letnia Kinga walczyła o życie [REPORTAŻ PROGRAMU "INTERWENCJA"]](https://static2.expresselblag.pl/data/articles/sm-4x3-to-mial-byc-rutynowy-zabieg-9-letnia-kinga-walczyla-o-zycie-reportaz-programu-interwencja-1771343301.jpg)








Napisz komentarz
Komentarze