Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Energa Start Elbląg przegrywa awans w karnych

Energa Start Elbląg rozegrała w Salerno jeden z najbardziej emocjonujących meczów swojej europejskiej przygody. Zespół walczył do ostatniej sekundy, prowadził grę przez większość spotkania, a bramkarskie interwencje Małgorzaty Ciąćki i niezwykłe wsparcie kibiców – zarówno tych z Elbląga, jak i włoskiej Polonii – stworzyły widowisko, które zostanie w pamięci na długo. O awansie zadecydowały dopiero rzuty karne, wygrane przez PDO Jomi Salerno 5:4.
Energa Start Elbląg przegrywa awans w karnych

Źródło: Energa Start Elbląg

Start już od pierwszych minut narzucił swój rytm. Ustawienie z dwoma obrotowymi wprowadziło zamieszanie w defensywie rywalek, dając elblążankom przewagi w środku boiska i odciążając rozgrywające. Dzięki temu dynamiczne wejścia Aleksandry Zych czy Klaudii Grabińskiej raz po raz rozrywały obronę Jomi.

Kapitalnie broniła Małgorzata Ciąćka – dwie obrony rzutów karnych i seria pewnych interwencji pozwoliły Startowi nabrać pewności. Po trafieniu Grabińskiej przewaga wzrosła do 11:8, a choć Włoszki próbowały odpowiedzieć, elblążanki do przerwy prowadziły 15:14.

Po przerwie Start szybko odskoczył na 19:15, a w 43. minucie Tatsiana Pahrabitskaya trafiła do pustej bramki na 23:19. Gospodynie poderwała jednak do walki Asia Mangone – jej zwody i dynamika napędzały serię akcji Salerno. Z kolei Piantini w bramce Jomi zatrzymała kilka groźnych prób Startu, co pozwoliło gospodyniom doprowadzić do remisu, a chwilę później objąć prowadzenie 28:26.

Start jednak nie odpuścił. Dwa szybkie trafienia dały remis 28:28, a Ciąćka po raz kolejny uratowała zespół, zatrzymując rzut Gomez w końcówce regulaminowego czasu.

W serii jedenastek Ciąćka obroniła pierwszą próbę Andriichuk. Oba zespoły trafiały pewnie, ale kluczowy moment przyszedł w końcówce – Piantini obroniła jeden z rzutów Startu, a w dogrywce karnych decydujący gol padł po rzucie Lauretti Matos. Piłka oddana przez Aleksandrę Zych zatrzymała się na słupku.

Jomi Salerno – Energa Start Elbląg 33:32 (14:15, k. 5:4)

Ale to, co działo się poza boiskiem, było równie wyjątkowe. Do Salerno przyjechało około 30 kibiców z Elbląga, do których dołączyła liczna Polonia. Bębny, flagi, okrzyki – hala brzmiała jak Elbląg. Aleksandra Zych przyznała po meczu:

– „Chwila, w której nasi kibice weszli na halę, to był moment, który zostanie ze mną na długo. Nagle poczułam, jakbyśmy wszyscy unieśli się kilka centymetrów nad parkiet.”

Z kolei Aleksandra Nurska z lokalnej Polonii mówiła:

– „Dowiedzieliśmy się, że grają Polki, więc musieliśmy tu być. Przyszły całe rodziny. Atmosfera była cudowna i pełna dumy.”

Jeden z kibiców Startu podsumował emocje jeszcze prościej, ale bardzo celnie:

„Było świetnie, nie ma co się stresować. Wszystko gra, dużo emocji, a z jednym punktem dogoni aż 10. Jest moc! Nie poddajemy się. Wynik nie był zły 💓💔.”

Choć wynik nie przyniósł awansu, drużyna pokazała serce, charakter i sportową jakość. To był europejski mecz, który buduje zespół i łączy ludzi. Wsparcie kibiców – zarówno tych z Elbląga, jak i z włoskiej Polonii – udowodniło, jak wielka siła stoi za Startem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama