Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Druga połowa zmieniła wszystko. Olimpia złamała Wisłę po przerwie

Pierwsza połowa bez błysku, szybka strata gola i nerwy na trybunach. Ale po przerwie Olimpia Elbląg zagrała z charakterem, odrobiła straty i pokonała Wisłę II Płock 2:1. Kibice przy Agrykola zobaczyli drużynę, która potrafi cierpieć, ale też wykorzystać swój moment.
Druga połowa zmieniła wszystko. Olimpia złamała Wisłę po przerwie

Źródło: Olimpia Elbląg

Spotkanie zaczęło się fatalnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie sędzia podyktował wątpliwy rzut karny po kontakcie Filipa Sznajdera z zawodnikiem Wisły. Piotr Krawczyk nie pomylił się z jedenastu metrów i elblążanie musieli od początku gonić wynik. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi w posiadaniu piłki, ale bez konkretów. Murawa była grząska, tempo niskie, a w ofensywie brakowało dokładności.

W przerwie musiało coś drgnąć – Olimpia wróciła na boisko zupełnie odmieniona. Pressing, agresja, szybkie podania. Widać było, że ktoś w szatni powiedział kilka mocniejszych słów. W 56. minucie Dmytro Semeniv został sfaulowany w polu karnym, a Oskar Kordykiewicz pewnym strzałem wyrównał. Publiczność odetchnęła, a piłkarze nabrali jeszcze większej pewności. 

Końcówka spotkania była nerwowa. Wisła rzuciła się do ataku, ale świetnie spisywał się Maksymilian Manikowski, który zastąpił w bramce Tymona Wojciechowskiego. 

Kiedy zabrzmiał ostatni gwizdek, na trybunach znów dało się usłyszeć gromkie „Olimpia!”. Trzy punkty zostają w Elblągu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

vvvv 03.11.2025 09:43
ochrona rządzi na olimpii bo nie ma prezesa

Reklama