Do tragedii doszło w poniedziałek 6 października. W jednym z domów jednorodzinnych w Puławach (województwo lubelskie) znaleziono ciała trzech osób: dwóch kobiet i mężczyzny. To nie był wypadek, to było zatrucie tlenkiem węgla.
Rano jeden z sąsiadów, zaniepokojony ciszą i brakiem porannego ruchu wokół domu, zatrzymał przejeżdżający patrol. Kiedy policjanci weszli do domu, poczuli gaz. Wezwali straż pożarną i pogotowie gazowe.
W pomieszczeniach wykryto podwyższone stężenie czadu. W mieszkaniu znaleziono ciała trzech osób w wieku 34-36 lat. Lekarz, który pojawił się na miejscu tragedii, stwierdził ich zgon. W domu znaleziono też dwa martwe psy.
Wykrywają czad i dym. Dają czas na wezwanie pomocy
Dlatego straż pożarna i policja nieustannie apelują do mieszkańców o montowanie czujników tlenku węgla i czujek dymu. Urządzenia te wykrywają czad oraz dym i dźwiękiem alarmują o zagrożeniu, dając czas na ewakuację i wezwanie pomocy.
Warto podkreślić, że od 2030 roku posiadania czujników czadu i dymu będzie obowiązkowe w miejscach, gdzie odbywa się proces spalania.
W sprawie czujników głos zabrała również Straż Miejska w Elblągu, a to za sprawą wczorajszej (6 października) interwencji. Strażnicy miejscy zostali wezwani do „zakłócania spokoju”. Jedna z mieszkanek wystawiła czujnik czadu na balkon sądząc, że to urządzenie do wykrywania nieprzyjemnych zapachów. Czujnik ciągle wydawał nieprzyjemny dla ucha sygnał, jednak to nie reakcja na "smród", a sygnał wyczerpującej się baterii.
"Czujnik czadu powinien być zamontowany w środku mieszkania tam, gdzie znajduje się piecyk gazowy, kominek lub inne źródło spalania"
- przypomina Straż Miejska w Elblągu.
Strażnicy podkreślają, że warto dziś poświęcić kilka minut, żeby sprawdzić stan baterii i upewnić się, że urządzenie jest sprawne.
Sprawdź:
- Czy czujnik jest włączony
- Czy nie minął termin jego ważności
- Czy bateria nie wymaga wymiany











Napisz komentarz
Komentarze