Zazwyczaj pytają mnie wtedy: „Masz na to jakiś pomysł?”
A ja... nie mam.
Nie od razu. Bo jak mogłabym mieć odpowiedź, nie znając celu, zasobów, sytuacji tej konkretnej firmy? Oczywiście mogłabym wymyślić kampanię za dziesięć tysięcy złotych, pełną ładnych grafik i zasięgów. Ale co z tego, skoro ten konkretny przedsiębiorca ma maksymalnie pięćset złotych do dyspozycji – i nadzieję, że może jeszcze coś da się z tym zrobić?
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa rozmowa.
Nie o „targetach”, „konwersjach” i „lejkach sprzedażowych”. Tylko o tym, co naprawdę masz. Co potrafisz. Co już działa, tylko nikt tego nie zauważył. Bo często rozwiązanie nie leży w większym budżecie. Leży w kreatywnym podejściu. W pomyśle. W dostosowaniu działań do realnych możliwości.
Bo tak, z budżetem 10 tysięcy złotych możemy osiągnąć cel szybciej. Ale czy z budżetem 500 zł nie możemy? Możemy. Po prostu potrwa to trochę dłużej. Będzie wymagało więcej cierpliwości i pomysłowości. Ale się da.
A czasem nie potrzeba nawet tych pięciuset złotych.
Czasem wystarczy dobra strategia i wykorzystanie tego, co już masz: kontakty, wiedzę, historie, które można opowiedzieć inaczej. Ciekawiej. Po swojemu. Z autentycznością, którą dziś tak trudno znaleźć.
Więc jeśli jesteś w takim miejscu – stoisz, nie wiesz, co dalej – umów się ze mną na rozmowę. Bez presji, bez zobowiązań. To Ty decydujesz, ile czasu chcesz ze mną porozmawiać. I w którą stronę pójdziemy.
Bo może wcale nie potrzebujesz wielkiej rewolucji.
Może wystarczy mały krok. Ale w dobrą stronę.












Napisz komentarz
Komentarze