"Po raz kolejny zwracamy się z prośba - pomóżcie nam ratować. W czasie takiej akcji czas mierzymy nie w minutach, lecz w sekundach. Kiedy otrzymujemy wezwanie rzucamy wszystko, by jak najszybciej znaleźć się tam, gdzie jesteśmy potrzebni, a czyjeś życie jest zagrożone" - piszą ratownicy ze stacji Ratowniczej SAR w Sztutowie.
"Żeby dostać się na miejsce wezwania nasz samochód często musi pokonać istotną odległość po plaży, w czasie kiedy nasza łódź jest już w drodze. Gąszcz parawanów zabiera nam te cenne sekundy, nierzadko jeden z ratowników musi iść przed samochodem i apelować o zabranie swoich rzeczy, parawanów, namiotów i umożliwienie przejazdu. Niejednokrotnie spotykamy się agresją związaną z naruszeniem zaanektowanego kawałka plaży" - dodają ratownicy.
"Jeśli widzicie samochód poruszający się plażą na sygnale, prosimy, pozwólcie nam pracować - jedziemy ratować czyjeś życie, czyjegoś ojca, czyjegoś syna lub córkę" - piszą ratownicy ze stacji Ratowniczej SAR w Sztutowie.
Ratownicy proszą plażowiczów : "odpoczywajcie rozważnie".
ŁN

Napisz komentarz
Komentarze