Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał w piątek (29 maja) Roberta Bąkiewicza na dziesięć miesięcy ograniczenia wolności, polegającego na nieodpłatnych pracach na cele społeczne. Został przez sąd uznanym za winnego spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu aktywistki Angeliki Domańskiej.
10-miesięczne ograniczenie wolności polegać ma na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Sąd orzekł również obowiązek zadośćuczynienia oskarżycielce prywatnej w kwocie 5 tys. złotych. Wyrok jest nieprawomocny, a Robert Bąkiewicz już zapowiedział, że będzie składał apelację.
Do zdarzenia doszło podczas akcji protestacyjnej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet 25 października 2020 r. przed Kościołem św. Krzyża w Warszawie, gdzie doszło do starcia protestujących i Straży Narodowej, na której czele stał Robert Bąkiewicz. Według relacji aktywistki były przewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości miał ją popchnąć na schodach, przez co kobieta upadła, uderzyła się i straciła przytomność.
Strona oskarżająca domagała się, aby były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości usłyszał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności bez możliwości zawieszenia kary. Dodatkowo wnioskowano o przyznanie 20 tys. złotych zadośćuczynienia.
Obrona argumentowała natomiast, że zgromadzone dowody nie pozwalają jednoznacznie uznać oskarżonego za winnego naruszenia nietykalności cielesnej. W przypadku Domańskiej podnoszono również, że jej obecność pod kościołem miała charakter prowokacyjny wobec członków Straży Narodowej, którzy – jak twierdzono – posiadali zgodę na przebywanie w rejonie bazyliki.
Roberta Bąkiewicza pozwała Angelika Domańska, aktywistka, która niegdyś związana była z Elblągiem, stąd startowała w 2019 roku do Sejmu.

Napisz komentarz
Komentarze