Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dobry początek nie wystarczył. Energa Start przegrała z Galiczanką

Starcie Energa Start Elbląg z Galiczanką Lwów miało ogromne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie w ORLEN Superlidze Kobiet. Gospodynie prowadziły do przerwy pięcioma bramkami, jednak po zmianie stron Ukrainki odrobiły straty i ostatecznie wygrały w Elblągu 31:27.
  • Źródło: Energa Start Elbląg
Dobry początek nie wystarczył. Energa Start przegrała z Galiczanką

Źródło: Energa Start Elbląg

Pojedynek walczących o utrzymanie w ORLEN Superlidze Kobiet zespołu Energa Start Elbląg i Galiczanki Lwów był bardzo ważny dla obu ekip. Ukrainki mają sporą przewagę nad pozostałymi zespołami i wygrywając w Elblągu mogły już praktycznie zapewnić sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Start natomiast nie ma tego komfortu i chcąc uniknąć gry w barażach musi walczyć o każdy punkt.

Spotkanie rozpoczęło się od dwóch celnych rzutów Aleksandry Zych i dwóch trafień Iryny Prokopiak. Gdy kolejną dobrą interwencję zanotowała Małgorzata Ciąćka, gospodyniom udało się odskoczyć na dwa gole. Rywalki szybko doprowadziły jednak do wyrównania i w 11. minucie był remis 6:6. Niecelne rzuty oraz straty Galiczanki pozwoliły miejscowym szczypiornistkom zbudować czterobramkową przewagę. Niemoc Lwowianek trwała sześć minut, a przełamała ją dopiero Anastasiia Tkach.

Gospodynie miały kilka okazji, by jeszcze powiększyć prowadzenie, jednak aż cztery razy nie trafiły do pustej bramki. Nie wykorzystały też trzech rzutów karnych. Niezła gra w defensywie pozwalała im jednak utrzymywać trzy-czterobramkową przewagę. W końcu udało się także trafić do pustej bramki, gdy po drugiej stronie nie było bramkarki między słupkami. Po celnym rzucie Pauliny Kuźmińskiej tablica wyników wskazywała 16:11 i przy takim rezultacie zespoły zeszły na przerwę.

Gospodynie fatalnie rozpoczęły drugą część spotkania. Straty, faul ofensywny czy błąd kroków sprawiły, że przewaga topniała z minuty na minutę. Galiczanka nie zmarnowała swoich okazji - zdobyła pięć bramek z rzędu i doprowadziła do wyrównania 16:16. Dobrą passę przyjezdnych próbowała przerwać trenerka Magdalena Stanulewicz, prosząc o czas.

W końcu w 35. minucie niemoc miejscowych przerwała Klaudia Grabińska. Chwilę później na ławkę kar powędrowała Zofia Chwojnicka, rzut karny wykorzystała Svitlana Havrysh, a do pustej bramki trafiła Karyna Kolodiuk i Ukrainki wyszły na prowadzenie. Przez kolejne minuty gra toczyła się bramka za bramkę, a gdy w 44. minucie Galiczanka ponownie wykorzystała brak golkiperki między słupkami, tablica wyników wskazywała 20:22.

Gospodynie do końca starały się wrócić do meczu i doprowadzić do wyrównania. Kilka razy zbliżały się do rywalek na dystans jednej bramki, jednak za każdym razem brakowało ostatniego kroku, który pozwoliłby odwrócić losy spotkania. Lwowianki zachowywały więcej spokoju w kluczowych momentach – cierpliwie budowały swoje akcje w ataku i potrafiły wykorzystywać nadarzające się okazje rzutowe. Każda kolejna skuteczna akcja przyjezdnych sprawiała, że gospodyniom coraz trudniej było ponownie złapać kontakt bramkowy. Miejscowe szczypiornistki próbowały przyspieszać grę i szukać szybkich rozwiązań, jednak Galiczanka dobrze kontrolowała tempo spotkania i nie pozwalała rywalkom na serię trafień. W końcówce spotkania Ukrainki ponownie odskoczyły na kilka bramek przewagi i konsekwentnie pilnowały wyniku do ostatniego gwizdka. Gospodynie walczyły ambitnie do końca, jednak tym razem nie zdołały już odwrócić losów meczu. Ostatecznie przyjezdne wygrały w Elblągu 31:27.

Spotkanie po meczu podsumowała trenerka Energa Start Elbląg Magdalena Stanulewicz.

"Myślę, że tutaj bardziej trzeba ocenić siebie, gdzie pierwszą połowę gramy bardzo dobrze, bardzo fajnie gramy w obronie i dobrze z tego gramy w ataku szybkim, a druga połowa zupełnie inna. Zespół troszeczkę nie do poznania. Tak naprawdę dwie, trzy akcje nam się nie udały, od razu wszystko się załamało i po prostu przestałyśmy grać. Zgubiłyśmy tą konsekwencję, pogubiłyśmy założenia i grałyśmy tak naprawdę już w pewnym momencie nie wiadomo co.

Ta pierwsza połowa bardzo fajna, zdobyłyśmy dużą przewagę, ale mecz się gra 60 minut i ciężko jest mi pochwalić zespół po tym, jak przegrywamy tak naprawdę kolejny mecz i moim zdaniem trochę na własne życzenie. Gdzieś takie bardzo proste, niewymuszone straty, troszeczkę chaosu się wdzierało, nikt nie potrafił tego tak naprawdę uspokoić i na pewno mi się to nie podoba.

Kolejny mecz gramy u siebie w sobotę, serdecznie zapraszamy. Mam nadzieję, że to będzie na pewno lepszy mecz niż ten dzisiejszy, albo chociażby tyle, że tak jak grałyśmy pierwszą połowę, to zagramy tak naprawdę obie połowy tak samo. Jest to rywal bardzo dobry, jest to rywal ciekawy i myślę, że to będzie fajny mecz.

Dzisiaj wydaje mi się też emocji nie brakowało, natomiast nam gdzieś brakuje tej konsekwencji. Wiemy, co należy poprawić, natomiast to też nie jest tak proste do poprawienia. To jednak jest praca na żywych organizmach, gdzie te sytuacje są dynamiczne, gdzie te decyzje podejmujemy w ułamku sekund i łatwo jest gdzieś to z boku oceniać, a tak naprawdę troszkę ciężej z perspektywy boiska jest to wykonać. Natomiast dalej wierzymy, dalej chcemy się fajnie prezentować u siebie i chcemy sprawiać radość kibicom".

Najlepszą zawodniczką spotkania wybrana została Tatsiana Pahrabitskaya. Zawodniczka Energa Start Elbląg była najskuteczniejszą szczypiornistką swojej drużyny, zdobywając osiem bramek. W wielu akcjach brała na siebie ciężar gry ofensywnej i skutecznie wykorzystywała swoje sytuacje rzutowe, będąc jednym z najjaśniejszych punktów w zespole gospodarzy.

Energa Start Elbląg – Galiczanka Lwów 27:31 (16:11)

Start Elbląg: Ciąćka, Suliga – Pahrabitskaya 8, Zych 7, Kuźmińska 3, Masalova 3, Grabińska 3, Wicik 1, Szczepanek 1, Szczepaniak 1, Terzic, Tarczyluk, Chwojnicka.

Karne: 3/7
Kary: 8 min. (Masalova, Chwojnicka, Zych, Wicik)

Galiczanka: Standyk, Poliak, Hrabchak – Tkach 7, Kozak 7, Havrysh 4, Kolodiuk 4, Diachenko 3, Prokopiak 3, Markevych 2, Sorokina 1, Malovana, Prokopets, Chapovska, Hedz, Bondar.

Karne: 4/4
Kary: 8 min. (Diachenko Olesia 4 min, Kolodiuk Karyna, Prokopiak Irina)

Spotkanie sędziowały: Bijak Weronika, Jerlecka Paulina
Delegat ZPRP: Majchrowski Mirosław


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama