Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Walka o życie” – dramatyczny apel mamy dwóch córek z Elbląga

W świecie, w którym codzienność często przytłacza rutyną, czasem pojawiają się historie, które zatrzymują nas w miejscu. Jedna z nich właśnie rozgrywa się w Elblągu. Pani Ewelina prowadzi heroiczną walkę o życie i zdrowie. Na platformie Zrzutka.pl uruchomiona została zbiórka zatytułowaną „Walka o życie".
„Walka o życie” – dramatyczny apel mamy dwóch córek z Elbląga

Źródło: zrzutka.pl

Pani Ewelina to matka dwóch córek: Marii i Kingi -  "Są wszystkim, co mam. (...) Nie chcę, żeby pamiętały mnie jako tę, która znikała w bólach głowy, której ciało drżało z padaczką, która przez pół dnia leżała nieruchomo, bo nie mogła nawet sięgnąć po łyżkę" - pisze Pani Ewelina.

Wszystko zaczęło się w 2021 roku. Diagnoza: guz piersi - "przez chwilę myślałam, że wróciłam do życia. Jeździłam na Bolcie. Pracowałam. W 2024 roku przyszło to znowu. Ale tym razem nie tylko cicho zapukało. Rak wdarł się we mnie jak złodziej. Wyszarpał spokój. Zostawił wątrobę, która nie działa. Zabrał chemię — bo mój organizm jej nie znosi. Zostawił padaczkę, anemię, bóle kręgosłupa i krzyk ciała, które każdego dnia mówi: „Nie dam już rady" - pisze kobieta.

Poza chorobą, Pani Ewelina zmaga się z dramatyczną sytuacją finansową. Zbliżają się egzekucje komornicze. Nie ma środków na leczenie, rehabilitację, podstawowe potrzeby. Każdy dzień to walka – o jedzenie, ciepło, leki i... resztki nadziei - "dotaliśmy od miasta mieszkanie. Warunek? Generalny remont. Mieliśmy kilka tygodni, by postawić wszystko od zera. Bez łazienki. Bez ogrzewania. Bez podłóg. Wzięliśmy kredyt. Bo gdzie miały mieszkać nasze dzieci? Potem przyszedł rak. Inflacja. I wszystko się zawaliło. Mąż — pracownik państwowej firmy — po pracy wsiada w samochód i jeździ dla Bolta. Ja — kiedy mam siłę — też próbuję. Ale moje ciało coraz częściej mówi: „Stop.” A życie nie chce się zatrzymać. Komornik co miesiąc zabiera część pensji. Dzieci rosną. Leki drożeją. A ja… po cichu się rozsypuję" - pisze Pani Ewelina.

„Mamo, a ty umrzesz?” – pyta moja córka. Ja się uśmiecham. I kłamię. Bo nie mogę jej powiedzieć prawdy. Nie jestem bohaterką. Nie mam supermocy. Mam tylko serce, które jeszcze chce kochać. I strach, który ściska mnie w środku. Że kiedyś to będzie mój ostatni uścisk. Ostatnie „dobranoc”. Ostatnie „kocham cię” 

- dodaje elblążanka.

CHCESZ POMÓC? KLIKNIJ TUTAJ

Z kolei 13 września j Szkole Podstawowej w Pilonie odbędzie się Festyn Rodzinny z Kiermaszem Charytatywnym, z którego dochód zostanie przeznaczony na wsparcie Pani Eweliny, mamy dwóch uczennic tej szkoły.

W programie przewidziano:

  • aukcje charytatywne
  • stoiska gastronomiczne na słodko i słono
  • zabawy i atrakcje dla dzieci 

To wydarzenie to nie tylko okazja do dobrej zabawy, ale przede wszystkim realna pomoc dla Pani Eweliny.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Eugenia 11.09.2025 21:07
Urodziłam się w Elblągu ,spędziłam tam swoją większość życia , ale teraz mieszkam kołowa Warszawy na pewno przeszła bym na organizowane spotkanie bo wiem sama co to jest choroba to ona rzuciła mnie w te strony .Jest Pani bardzo młoda proszę nie tracić nadziei na pewno będzie dobrze niech się Pani nie poddaję a wygra Pani walkę. Ja całe życie walczę z chorobą nie taką jak rak ale też nieciekawą teraz mam 74 lata i ciągle walczę i ciągle jestem pewna że będzie lepiej. Trzymam Kciuki życzę z całego serca zdrowia.

Reklama