×

"Walczymy tylko o godność". Rozmawiamy z nauczycielem z Elbląga

  • 17.04.2019, 10:21
  • www.expresselblag.pl | wiadomości i informacje z Elbląga | dodaj portal do ulubionych
"Walczymy tylko o godność". Rozmawiamy z nauczycielem z Elbląga fot. SP nr 3 w Elblągu/Obrazek stanowi ilustrację do tekstu
W całym kraju trwa strajk nauczycieli, od kilku dni zauważamy zmasowany atak na zawód nauczyciela, dzieje się to za pomocą telewizji i środków masowego przekazu, postanowiliśmy porozmawiać z nauczycielem z Elbląga o obecnej sytuacji w szkolnictwie.

 

Już na początku naszej rozmowy "przekaz nagonki" mija się z rzeczywistością, oto kilka stereotypów i mitów:

1)Nauczyciele dużo zarabiają...

Nasz rozmówca po 7 latach studiów i kilkunastu latach pracy dostaje pensję w wysokości  2965 zł brutto...  Najniższa krajowa wynosi obecnie 2220 zł brutto. Te słynne i liczne dodatki to 50 zł. 

2)Nauczyciele mało pracują i mają dużo wolnego...

Nauczyciel pracuje 18h + 2 nieodpłatne godziny dodatkowe przy tablicy. Chcąc mieć wyniki w konkursach pracuje z uczniem indywidualnie, a jedyną osłodą jest tu zgłębianie wiedzy i sukces ucznia. W związku z pracą szkoły (za te obowiązki nie ma płacone ani grosza i często musi za nie dopłacać z własnej kieszeni). 

Nauczyciel musi być na wszystkich radach pedagogicznych, na wszystkich spotkaniach oraz na konsultacjach z rodzicami, na spotkaniach zespołów samokształceniowych, na spotkaniach zespołów przedmiotowych, na spotkaniach wychowawczych, na szkoleniach wewnątrzszkolnych i zewnętrznych. Na próbach do wszelkich akademii, występów, świąt państwowych, festynów rodzinnych, drzwiach otwartych w szkole (tu nauczyciel wkracza jako specjalista od PR i marketingu). Wakacji nauczyciel ma tylko 4 tygodnie, naprawdę! W czerwcu i lipcu zamykana jest całoroczna praca placówki, podsumowania, sprawozdania, uzupełnianie i zamykanie dziennika elektronicznego, tworzenie planów pracy na kolejny rok szkolny.

Koniec sierpnia to natomiast egzaminy poprawkowe i czas gdy nauczyciel jest do dyspozycji dyrektora czyt. Jest w szkole i wykonuje swoje obowiązki mi.n szkoli się, analizuje zmiany prawne które wprowadzane są na ogół co roku lub częściej.

Dostosowuje swoje plany pracy według wytycznych ministerstwa, organizuje cały rok szkolny ponieważ każdy organ szkoły działa w oparciu o konkretne plany pracy bazujące na corocznie zmieniających się przepisach. Nauczyciel dba by każdy uczeń wyposażony był w odpowiednie dostosowania oparte na wytycznych Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Musi przygotować swój własny gabinet lub pomóc w tym koleżankom i kolegom. Pisze autorskie programy lub też projekty Erasmus+ - w moim wypadku to była tylko pomoc i trzy miesiące ciężkiej pracy… 

3)Nauczyciela nie można zwolnić...

Dyrektor, decydując się usunąć nauczyciela, musi kierować się obiektywnymi, jasnymi kryteriami - powinien wziąć pod uwagę między innymi kwalifikacje zawodowe pedagoga, ocenę tego, jak się wywiązuje ze swoich obowiązków, opinię współpracowników i rodziców oraz stosunek do dyscypliny pracy (spóźnienia, nieobecności itp.). Ponadto, jeśli pedagog należy do organizacji związkowej, musi ona zostać o tym poinformowana.

Dyrektor szkoły może także rozstać się z nauczycielem dyplomowanym/mianowanym w razie przedłużającej się choroby, czyli jeśli czasowa niezdolność do pracy przekracza 182 dni. W szczególnie uzasadnionych wypadkach okres ten może być przedłużony o kolejne 12 miesięcy, o ile nauczyciel uzyska prawo do świadczenia rehabilitacyjnego lub zostanie mu udzielony urlop dla poratowania zdrowia.

Nauczyciel dyplomowany/mianowany straci też pracę w razie uzyskania negatywnej oceny pracy. Z wnioskiem o sporządzenie takiej mogą wystąpić nauczyciele, kuratorium oświaty, gmina, rada szkoły lub rada rodziców, ale weryfikacja może być dokonana nie wcześniej niż po upływie roku od poprzedniej oceny. Dyrektor ma trzy miesiące na dokonanie oceny - jeśli jest negatywna, stanowi podstawę do rozwiązania stosunku pracy z nauczycielem.

Fala Hejtu

- "Zacząłem pracę w szkole dlatego, że miałem i mam wielki szacunek do nauczycieli. Znałem ich jako dziecko w życiu prywatnym i tak jak każdy z nas, ze szkoły. Nauczyciele nauczyli mnie miłości do literatury i nauki, pokazali jak pokonywać bariery, wspierali, inspirowali swoim przykładem i patrzyłem na nich zawsze z podziwem. Od kilkunastu lat pracuję wspólnie z nauczycielami… Gdy zaczynałem pracę pojawiały się słynne “kosze lądujące na głowach belfrów”, co spotykało się niestety z wielkim aplauzem dużej rzeszy ludzi. Teksty typu (cytuję): “Nie radzi sobie, nie nadaje się, wie na co się pisał, dobrze mu tak - jak ja byłem uczniem to też jakiś nauczyciel się nade mną znęcał, to niech mają za swoje…” etc. Może dwie osoby skrytykowały tego młodego chłopaka za jego zachowanie oraz jego rodziców, którzy zaniedbali swoje obowiązki w jego wychowaniu. Dziś w kontekście strajku dzieje się to samo tylko, że z tysiąckrotnie większą siłą."

- mówi nam nauczyciel.

Między młotem a kowadłem

Krnąbrna klasa to według niektórych wina nauczyciela. Tak ale tylko w kilku procentach. Ale nie będziemy się w tym tekście przerzucać odpowiedzialnością. Ci nauczyciele, którzy nie radzą sobie z grupą po prostu odchodzą na początku swojej drogi. Ci którzy sobie radzą, najczęściej przypłacają to zdrowiem… Najczęściej są znerwicowani, mają kłopoty ze snem, a później z koncentracją, co wpływa na efektywność ich pracy. Typowe u nas choroby to wrzody i choroby układu krążenia wywołane chronicznym, powtarzam chronicznym, stresem. Jesteśmy zawsze na świeczniku i oprócz licznych podziękowań ludzi wdzięcznych doceniających nasz wysiłek, musimy się na co dzień stykać z krytyką ze strony dzieci  i rodziców. Rodzic zawsze bezgranicznie wierzy swojemu dziecku bez względu na sytuację, i bardzo dobrze bo tak powinno być, ale dzieci często mówią nieprawdę aby uchronić się przed konsekwencjami swojego złego postępowania. Wtedy nie ma domniemania niewinności i to nauczyciel musi udowodnić rodzicowi, że nie zrobił nic w sprzeczności z prawem. Sam byłem wielokrotnie szantażowany przez uczniów, że jeśli czegoś nie zrobię na ich korzyść, łamiąc prawo, to poskarżą się dyrekcji, rodzicom, w kuratorium etc. Wiedzą, że nie ulegnę ale i tak co jakiś czas jakiś uczeń potrafi w taki sposób grać. Takie formy nacisku zgłaszane są rodzicom. Co robi rodzic? Nie wiem… Nigdy nawet nie usłyszałem w takiej sytuacji słowa “przepraszam”.

- tłumaczy nasz rozmówca.

“Wielozawodowość” mojego zawodu i dostępność 24h

Poniższych rzeczy nie piszę górnolotnie, tak po prostu jest. Nauczyciel jest w szkole ochroniarzem, policjantem, adwokatem, pielęgniarką, organizatorem wycieczek i przewodnikiem… Nauczyciel jest doradcą zawodowym, autorem pomocy naukowych, dekoratorem wnętrz, ekipą remontową, muzykiem i akustykiem, aktorem i reżyserem przedstawień do których sam wszystko przygotowuje.

Funduje nagrody do konkursów i również jest kasjerem, swego rodzaju bankiem do którego nie zawsze wszystkie zobowiązania wracają. Jest również negocjatorem i mediatorem między uczniami, uczniami, a rodzicami, i w końcu rodzicami a rodzicami, którzy spory powstałe po zajęciach lekcyjnych i w internecie (na kontach Facebook, których dzieci nota bene nie mają prawa w Polsce mieć) rozwiązują w budynku szkoły - codziennie interweniują pedagog, psycholog, dyrekcja. Wbrew utartej opinii oni też są nauczycielami i najbardziej ze wszystkich stanowisk nauczycielskich obarczeni są papierologią.

Papierologią irracjonalną, wszechobecną w pracy każdego nauczyciela, która nic nie wnosi i nie niesie ze sobą żadnej wartości dodanej. Wypełniamy tabele w Excelu, ankiety, sprawozdania, formularze tylko dlatego, że wymaga tego kuratorium. Piszemy liczne podania, listy, zawiadomienia, ogłoszenia, zaproszenia, a od momentu wprowadzenia Librusa jesteśmy ze szkołą połączeni 24h / dobę. Mama Krzysia też często dzwoni o 22:00, że Krzysia boli ząb… z pokorą się nad tym pochylamy. Wszystkie wymienione powyżej problemy są w mniej lub bardziej skuteczny sposób rozwiązywane w innych krajach, wystarczy wziąć przykład, trochę woli i refleksji.

Indywidualizacja pracy

Indywidualizacja pracy z uczniem jest niestety, co bardzo mnie boli, fikcją w polskich warunkach, nawet u najlepszego nauczyciela. Jak dostosować metody i formy pracy do całej klasy 28 uczniów, jak tę pracę sprawdzać i na bieżąco monitorować i kontrolować postępy w jednostce lekcyjnej 45 min., skoro 5 uczniów ma orzeczenia z poradni, a przynajmniej połowa klasy opinie świadczące o różnego rodzaju dysfunkcjach. Jak to jest możliwe w przeciągu 45 min?

Przypomina to napełnianie basenu łyżeczką do herbaty. Można się wymądrzać i wskazywać “cudowne rozwiązania” o których słyszymy na licznych, skądinąd bardzo usprawniających nam naszą pracę, szkoleniach [musimy na nie dojechać na własny koszt i zapłacić z własnego portfela- szkoła ma na ten cel pieniądze ale nie starcza dla wszystkich NAUCZYCIEL MA WPISANE W SWÓJ ZAWÓD, ŻE MUSI DOKSZTAŁCAĆ SIĘ NIEUSTANNIE- gdy tego nie robi nie rozwija się, nie może zapewnić uczniom ciekawych zajęć, w wyniku czego traci i pracę i możliwość jakiegokolwiek awansu] Może powiem zbyt ostro ale tego typu pseudo mądrości są to tylko puste frazesy mające w znacznej mierze żadnego zastosowania w praktyce. Nie wynika to z niczyjej złej woli, jest to po prostu niemożliwe fizycznie.

Kuriozum jest też, że klasa integracyjna (licząca np. 5-8 uczniów) ma nauczyciela wspomagającego oprócz głównego wychowawcy czy przedmiotowca, gdy z tą klasą nie ma problemu, ani wychowawczego, ani dydaktycznego. 

Opiszę pracę nauczyciela na przykładzie “Pani Zofii”. W klasie w której bardzo częsta jest przemoc fizyczna i psychiczna, uczniowie biją się i wyzywają. Pani Zofia interweniuje kilkanaście razy by utrzymać w klasie normy w granicach dobrego zachowania. Dokłada wszelkich starań by mimo wszelkich trudności przeprowadzić lekcję najlepiej i najciekawiej jak to tylko możliwe. Po takich lekcjach kilka razy w tygodniu usłyszy od rodzica: “Mój Jasio nic się u pani nie uczy i muszę płacić przez panią za korepetycje…” Nauczycielka nie może nawet dojść do słowa. Rodzice wychowali ją też tak by nie przerywać komuś, być kulturalnym, cierpliwym. Ten rodzic, a takich jest niestety sporo, nie prowadzi dialogu, a w szkole jest raz do roku więc nie wie, z czym i z kim zmaga się wspomniana Pani Zofia. Są to ogrom materiału i przeładowana podstawa programowa… frustracja dzieci i rodziców. Jest to bardzo delikatny system naczyń połączonych. Wszyscy w tym jesteśmy i wszyscy chcemy, żeby było dobrze. Mało kto wie również, że dzięki staraniom i wsparciu Pani Zofii kilkoro uczniów jej szkoły nie trafiło do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego ponieważ Zofia nie robi tego dla poklasku, to po prostu jej obowiązek jako nauczyciela i kogo obchodzą te noce które Zofia przepłakała głowiąc się jak pomóc swoim uczniom, gdy bardzo często oni i ich rodzice konsekwentnie tą pomoc odrzucają.


Niewdzięczność i dofinansowywanie systemu przez samego nauczyciela

Pani Zofia gdy prosi uczniów o pokazanie prac domowych widzi tylko lekceważące miny i wzruszanie ramionami… Przechodzi z klasą do omawianego tematu lekcji by usłyszeć: “Znowu mamy o glonach, może w końcu coś normalnego będzie”...

Pani Zofia nie jest z betonu i poszłaby dzieciom na rękę ale podstawa programowa sama się nie zrealizuje. Buczenie i wycie przez 5 minut. Pani Zofia przytaszczyła wielką teczkę pomocy (ilustracje, plakaty, gry, karty pracy) w którą wyposażył ją mąż - ponieważ jest biznesmenem i wspiera pasję swojej żony. Sprawdziany Pani Zofia też drukuje używając drukarki męża, jego tonera i kartek… Te wszystkie “karteczki” które pro publico bono dostarcza swoim uczniom wnet stają się samolotami lub lądują w śmietniku. Tak to już jest, często nawet z dorosłymi, że gdy dostają coś za darmo często tego nie szanują. A Pani Zofia słyszy “Sama se jedynkę wstaw ‘stara k…’, w dupie to mam ”.

Minęło 5 lekcji oraz dwie godziny zajęć dodatkowych, za te drugie nikt Zofii nie płaci… Dobrze, że chociaż przychodzą na nie uczniowie tacy co to nie mają wszystkiego w d... - tu jest miło i wiele się nauczą bo oni akurat są wyjątkiem… chcą i zależy im na szkole i na ocenach. Teraz Pani Zofia idzie już do domu wychodzi relatywnie wcześnie bo o godzinie 15-ej. Teraz po powrocie do domu wystarczy tylko sprawdzić kartkówki i zeszyty ćwiczeń oraz sprawdziany i jak co dzień przygotować się do lekcji… 7b ma spore problemy z opanowaniem i zrozumieniem omawianych zagadnień więc koniecznie trzeba przygotować taką lekcję która dzieciom ułatwi życie i zachęci do pracy. W zeszłym tygodniu nie było czasu po południu, rada pedagogiczna podczas której Zofia przedstawiała ewaluację oraz swoje sprawozdania trwała 4 godziny, zebranie z rodzicami do którego Zofia musiała się przygotować i jedno krótkie szkolenie kolejnego dnia (2h).

Pani Zofia jest w trakcie awansu zawodowego więc zbiera wszystkie niezbędne zaświadczenia, certyfikaty, dyplomy, listy gratulacyjne etc. i gromadzi w grubej teczce swoje osiągnięcia. Obserwuje lekcje starszych kolegów po fachu, publikuje swoje dokonania i pomysły na portalach edukacyjnych. Już dziś Pani dyrektor powiedziała jej że nie jest w stanie dofinansować nagród na konkurs, który Zofia organizuje, ponieważ szkoła nie ma już pieniędzy. Zofia szuka więc sponsorów w siedzibach największych firm w mieście. “Oni często nam pomagają” - mówi z dumą kasując szósty już dzisiaj bilet autobusowy. W następnym miesiącu Zofia kupi bilet miesięczny ponieważ ma trójkę nowych uczniów na nauczaniu indywidualnym w różnych częściach miasta. Gdy zlikwidowano gimnazjum, dojazd do trzech różnych szkół okazał się koniecznością. Dokształca się Zofia również z prawa oświatowego oraz z dziedziny psychologii i pedagogiki ponieważ wie, że to chleb powszedni w jej pracy.

Potrafi zdefiniować i zidentyfikować większość dysfunkcji psychicznych i zachowań aspołecznych… mimo że nie jest psychologiem, socjologiem ani terapeutą… Ale system każe jej starać się nimi być. Jej nauczycielska biblioteczka jest tak wielka, że zajmuje jeden pokój w jej domu i część piwnicy.

Pani Zofia pracuje też na terenie szkoły jako wolontariuszka kupiła nowe spodnie i żel pod prysznic chłopakowi z którego się śmiano, a którego jest wychowawcą i wraz z resztą nauczycieli zrzucili się na pomoc dla niego.

Rodzice Albercika bo o nim mowa dostają 500+ na 4 dzieci ale Albercik i jego siostra oraz dwóch braci zostali w świetlicy gdy reszta szkoły poszła do kina ponieważ ich mama twierdzi, że nie mają grosza. Albercik chodzi brudny i głodny, a sprawa była zgłaszana do odpowiednich instytucji już wiele razy. Zofia zawsze ze złością powtarza: “Dziecku trzeba pomóc tu i teraz a nie za pół roku!” Zofia wraz ze swoimi uczniami odwiedza również systematycznie dom starców, oraz dzieci w szpitalu. Chce nauczyć dzieci miłości, poświęcenia i współczucia dla innych. Wbrew malkontentom próbuje codziennie zmieniać świat. Na terenie szkoły organizuje zbiórki dla chorych dzieci i jest szkolnym opiekunem samorządu uczniowskiego, z którym organizuje imprezy szkolne oraz wszelkie akcje i działania szkolne na rzecz społeczności lokalnej.

 

Co mnie gryzie?

Dzisiaj po prostu chcę by moja rodzina przeżyła ale po tych latach zderzania się z murem jestem pusty jak wydmuszka i nie mam już żadnych marzeń...  Mam w sumie jedno... nie chcę żeby dzieci cierpiały...  Nie chodzi mi jedynie o ich bieżące egzaminy… Chciałbym, żeby w końcu w szkole był skuteczny system zwalczający przemoc i aby rodzic miał bezwzględny obowiązek skutecznej współpracy ze szkołą. Wtedy tylko możemy mówić o konkretnych efektach w pracy nauczyciela gdyż jest to wypadkowa wielu sił… Nie tylko siły Pani Zofii, która traci zdrowie i robi co może… Może niewiele!

Nie może krzyknąć, lub zastosować żadnej skutecznej kary ponieważ wszyscy wtedy zrobią z niej bandytę znęcającego się nad dziećmi. Uczniowie nie boją się dziś uwag i jedynek ponieważ rodzice często nie korzystają z Librusa lub też problemy szkolne dziecka bagatelizują nawet w otwartej rozmowie z nauczycielem gdy dziecko stoi obok. W oczach społeczeństwa to nauczyciel jest winien bo to on ma nauczyć, wychować i zadbać o ucznia… Sytuacje natomiast nie jest tak zero jedynkowa.

Gdyby jednak wszyscy uczniowie i rodzice byli tacy jak ci których wymieniłem to dawno zmieniłbym pracę. Są rodzice mili, wspaniali i oddani nie tylko swoim dzieciom ale całej społeczności szkolnej. Organizują z nami festyny, wyjścia, wycieczki. Dopytują się o wyniki swoich pociech i pracują z nimi w domu. Pracowitość, obowiązkowość to cechy wynoszone z domu rodzinnego.

Łukasz Nosarzewski

 

 

www.expresselblag.pl | wiadomości i informacje z Elbląga | dodaj portal do ulubionych
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

ŻalMiWasŻebraki
ŻalMiWasŻebraki 17.04.2019, 16:10
Biedaczki zarabiają tylko 3 tysiące brutto, hahaha ps. Mam w rodzinie nauczycielkę która za pieniądze wypracowane w szkole kupiła 2 mieszkania i wybudowała dom ot proszę za te marne 3 tysiące hahaha darmozjady ! A sorry już wiem zapomniałem powiedzieć że widocznie z korepetycji zarobiła bo nie odciąga podatku !! Za to co dzieciaki zrobiliście powinniście wszyscy na zbity py.. wylecieć z pracy i do kopania rowów !!!
Trener
Trener 17.04.2019, 23:26
A mi, przykro, że "ŻalMiWasŻebraki" nie stać nawet na przeczytanie całego tekstu... O jego zrozumieniu i wyciągnięciu samodzielnych wniosków już nie wspomnę.
yuma
yuma 17.04.2019, 16:09
A mieliscie godnosc jak rządziło PO - PSL ????????????????? bo chyba ZADNYCH podwyzek NIE było ,to kiedy straciliscie tą godnosc.
DarekK
DarekK 17.04.2019, 12:42
Mój wpis w dyskursie na FB: A ja tam bym dał podwyżki nawet 2000, ale coś za coś. "Karta Nauczyciela" do kosza. Albo ktoś się nadaję na nauczyciela albo nie.Po to są praktyki podczas studiów.Rok stażu i wóz albo przewóz. Do tego norma godzin w szkole (średnio 170 ), zakaz wynoszenia pracy do domu. Nauczyciel ma mieć warunki do sprawdzenia prac, sprawdzianów itp. w szkole. W domu ma mieć czas dla rodziny, a nie myśleć o klasówkach. Nauczyciel ma mieć stabilną pracę, a nie tułać się od szkoły do szkoły by zarobić/dorobić.Żadnych półetatów/ćwierć etatów i "niezastąpionych koleżanek dyrektora", które przypadkiem wróciły z emerytury.Dodatkowa porządna kasa za "wychowawstwo", obarczone często-gęsto stresem spotkań z roszczeniowymi rodzicami.Do tego mocno odchudziłbym całą tą wierchuszkę poupychaną w nadzorze czyli w kuratoriach.Tworzy się tam masę niepotrzebnych papierków zabijających nauczycieli i kradnących im czas.Aha,jeszcze jedno. Dyrekcja otrzymałaby prawo do wywalenia na zbitą twarz tzw. elementu trudnego.Jak matoł to "do OHP-u", jak "nerwusek" to do psychologa i psychiatry (po to są szkoły specjalne i nauczanie indywidualne), bo nauczyciele nie są do użerania się z takim delikwentem rozwalającym mu lekcję jakimś śpiewem, wulgaryzmami czy innymi czynnościami.W końcu tylko podstawówki są obowiązkowe.Za osiągnięcia (prawdziwe, a nie te wymuszane pseudokursami) np. dodatkowe zajęcia dla uczniów przynoszące sensowny zysk szkole (prestiż) dodatkowe benfity. Tyle, że po czymś takim 1/3 nauczycieli musiałaby odejść z zawodu, a na to nie pójdzie żadna partia (obojętnie która)
AvE CaZaR
AvE CaZaR 17.04.2019, 12:19
Nauczyciel pracuje 18h + 2 nieodpłatne godziny dodatkowe przy tablicy.
Zabrakło informacji o wymiarze (w skali tygodnia), co oznacza, że nauczyciel ten zarabia bez zagłębiania się w podatki i dokładne godziny w miesiącu:
2965 zł : 80h pracy = 37zł/h BRUTTO

Strajkujcie.... -.-

Teraz chociaż mam świadomość dlaczego korepetycje kosztują 40 zł / h a nauczyciele się z nich nie rozliczają... Bo przecież tak mało zarabiają, że trzeba dochody ukrywać :D
Ociec
Ociec 17.04.2019, 13:00
Serio? Przeczytał pan TYLKO pierwszy akapit i już chwali się nadprzyrodzonymi zdolnościami matematycznymi?

Pozostałe